Hasła wyborcze
Wspomniane hasło wyborcze Platformy Obywatelskiej z ostatnich wyborów parlamentarnych "By żyło się lepiej", to oczywiście nie jedyne hasło, które stało się obiektem parodii politycznych przeciwników, ani też nie jedyne, które przeszło do języka potocznego. Ta druga cecha jest zresztą przez specjalistów od marketingu politycznego bardzo pożądana. Hasłami wyborczymi rządzą podobne prawa, co sloganami reklamowymi. Powinny zatem przede wszystkim być proste, łatwo wpadać swoim odbiorcom w pamięć i pozytywnie się kojarzyć. Niektórych specjalistów ze sztabów wyborczych te reguły wielokrotnie jednak przerastały. Najlepszym przykładem tego może być między innymi hasło wyborcze kandydata na prezydenta Jana Olszewskiego, które brzmiało "Człowiek o czystych rękach, co przed komuną nie klęka, powstrzymał napór moskiewski, nazywa się Jan Olszewski". Inna żelazna zasada dotycząca wyborczych sloganów mówi, że hasło musi być również stanowcze, sugerujące silną wolę zwycięstwa promowanego kandydata. Złamał ją między innymi Jacek Kuroń, którego hasło z wyborów prezydenckich "Kandyduję, bo zmiany są konieczne" odebrane zostało w ten sposób, jakby do kandydowania został zmuszony siłą. Wśród haseł, które doczekały się "odpowiedzi" jest choćby slogan Unii Wolności "Po pierwsze gospodarka", do którego dopisywano na plakatach "Po siódme nie kradnij".